
Na katowickiej giełdzie staroci kupiłam sobie kartkę z jakąś aktorką i nadrukowanym autografem. Urzekła mnie jej kreacja, budząca skojarzenia ze starożytną Grecją. Kartka kosztowała mnie 5 zł... Treść tej kartki wypisana była wręcz na ilustracji, bo z drugiej strony było wyłącznie miejsce na adres. Nadawca pisał po francusku.
3 miesiące później
E. do mnie: Zbieram fotografie kobiet z przełomu XIX i XX wieku... i patrz. To Cleo de Merode. Tancerka Moulin Rouge, jest piękna!
Ja: Skądś ją znam...
Powrót do domu... tak, to TA.

Z angielskiej wikipedii dowiedzieć sie można, że była córką malarza, uczyła się tańca i w wieku 11 lat zadebiutowała. Była jednakże bardziej celebrytką niż tancerką. Pojawiała się na pocztówkach i kartach do gry. Jej fryzura stała się modna i popularna wśród kobiet. Tolouse-Lautrec zrobił jej portret. Do dziś można kupić plakaty z nią, jego autorstwa. 61-letni król Leopold II zakochał się w niej jak miała 22lata i została jego ostatnią kochanką. Podczas występu w Wiedniu zachwyciła również Gustava Klimta.

Zmarła w 1966roku, czyli w sumie niedawno.
Kartka, którą ja kupiłam, z pewnością należy do tego samego cyklu, co te, które umieściłam obok (jeszcze jej nie zeskanowałam). Nie znalazłam w Internecie drugiej takiej jak moja. Udostępnione są całe kolekcje, za wyjątkiem tej jednej.
Zapomniana Cleo...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz